sobota, 30 maja 2026

 


 

chciałabym być ptakiem

z perspektywą horyzontu

i czystym powietrzem

pod lotnym skrzydłem

 

a jestem drzewem

łatwopalnym i żywicznym

obrodziłam

w półwieczne liście

 

w moich gałęziach

słońce porozwieszało

kiedyś wstążki dorodnego lata

i zapuściłam korzenie

wpijając się w korowody

świtów 

zmierzchów


--------------------------------------------------------------------


 

Nie jestem w Berkeley.

Nie patrzę na białe żagle przepływających łodzi, ale wiem, że czuję to samo

Przecinam powietrze dłonią i świat  przenika mi między palcami.

Słońce zza drzew kładzie na twarzy żółte wstążki promieni

Pies trąca mnie wilgotnym nosem.

Idąc leśna ścieżką czuję spokój.

 

                                               (w nawiązaniu do wiersza DAR Cz. Miłosza)


-------------------------------------------------------------------------


ten moment

jest właśnie

teraz

gdy może być wszystko

 

słońce oparte

o brzegi sosen

ptaki lekko kołujące

nad naszymi głowami

droga spleciona

z delikatności połamanych serc

i wiatr letni

między słowem

a spojrzeniem

 

i może być zwięzłe

nic

które jutro obco

odwróci nam

twarze


----------------------------------------------------------------------- 


minęłam cię

we wszechświecie

 

gestem zachwytem

słowami wypowiedzianymi

niemo

 

co mogę ci powiedzieć

w tym mijaniu

na przestrzeni czasu?

 

przez moment

byliśmy jak oś obrazu

 

dotykam ją jeszcze pod powiekami

gdy o zachodzie słońce rozlewa się plamą

za granatowo-czerwonymi zasłonami

 

zatem

dobiegło końca

nasze spotkanie

w nieuchronności mijania

 

odchodzę oglądając się

 

nade mną chmury jak kolorowy dym

z manufaktury świata

 

                          ------------------------------------------------------------------- 


Doświadczyć i poczuć

Zanim czarna dziura

Pochłonie horyzont zdarzeń

 

------------------------------------------------------------------------ 

 

znowu piszę

a słowa

jak krople wody

powoli stają się rzeką